| ί в | |

Ewhen Shtendera

BADANIA NAD DZIEJAMI UPA W PRL

Uwagi moje dotycza przede wszystkim jednej ksiazki - "Droga do nikad" Antoniego B. Sczesniaka i Wieslawa Z. Szoty.1 Ksiazka ta jest najszerszym studium ukrainskiego oporu zbrojnego oraz dzialan UPA w PRL. Faktycznie jest ona podsumowaniem poprzednich badan. Wyglada tez na to, ze jest ich ukoronowaniem, gdyz po niej nie opublikowano juz zadnej powazniejszej pracy na ten temat. Poza tym, poruszam tez wazniejsze zagadnienia z prac innych polskich autorow komunistycznych.  ("", "", "")

O ksiazce tej dowiedzialem sie najpierw nastepujacych rzeczy: w Warszawie ukazala sie obszerna monografia UPA, ale zostala skonfiskowana na polecenie ambasady sowieckiej. Ksiazke sciagnieto z ksiegarn a nawet od znanych ksiegarzom nabywcow. Jednakze czesc nakladu byla juz rozkupiona lub odeszla za granice i nie mozna juz jej bylo wycofac.

Ksiazke ta z trudem bo z trudem, ale znalazlem w Ottawie. Moja znajoma bibliotekarka narodowosci polskiej otrzymala ja wraz z innymi ksiazkami z Polski. Jednakze nie polecila jej na polki biblioteki publicznej, lecz odlozyla na bok z innymi propagandowymi ksiazkami sowieckimi, ktorymi moglaby sie zainteresowac biblioteka uniwersytecka. Kiedy poprosilem ja o pozyczenie mi tej ksiazki, powiedziala z zaklopotaniem: "Alez to ohydna agitka antyukrainska".

Wydawnictwo uwazalo ta ksiazke za osiagniecie naukowe, poniewaz ukazala sie ona pod patronatem Wojskowego Instytutu Historycznego, a recenzent wydawniczy, prof. F. Ryszka scharakteryzowal ja jako "gruntowna, wszechstronna i sumienna". Jego zdaniem ksiazka ta "przewyzsza jednak wszystko, cokolwiek na ten temat [UPA] napisano, i to nie tylko pod wzgledem stopnia dokladnosci i obszaru erudycyjnego".2 Autorzy jednak nie kryja sie z tym, ze badania ich beda mialy charakter polemiczny, aby, jak powiadaja, przeciwdzialac legendom "o Wlodzimierzowym tryzubie, o Petlurze, Konowalcu, Melnyku i Banderze, ich walce o "Samostijna Ukraine" i tp." rozpowszechnionym w pewnych kolach ukrainskich w Polsce.3

Przytoczone reakcje na ta ksiazke i jej oceny sa uzasadnione. Jest ona rzeczywiscie najbardziej wyczerpujaca praca o UPA w PRL. Jednoczesnie ksiazka ta jest demagogicznym atakiem nie tylko na UPA, lecz takze na wszystkich ukrainskich niepodleglosciowcow oraz dzialaczy spolecznych i koscielnych przesladowanych przez bolszewicka Rosje. Dlatego tez racje miala polska bibliotekarka nazywajac ja "ohydna agitka antyukrainska". Trudniej zrozumiec cenzorow KGB z ambasady sowieckiej w Warszawie, dlaczego sie przelekli tej ksiazki i skonfiskowali ja niczym antysowieckie dzielo, ktore trzeba zniszczyc. Totez omawiajac ksiazke, staram sie tez wskazac, co w niej moglo sie nie spodobac cenzorom sowieckim. Najpierw jednak kilka slow o wydawnictwach poswieconych UPA w PRL.

Publikacje o UPA w PRL

Za czasow stalinowskich polskie publikacje komunistyczne o ukrainskim oporze zbrojnym nie roznily sie istotnie niczym od sowieckich. Byly to obelzywe artykuly, opowiadania albo nawet powiesci usilujace w najczarniejszych barwach odmalowac niepodleglosciowcow ukrainskich. Glownymi zarzutami byly nastepujace: 1) ukrainski ruch wyzwolenczy ma faszystowski program; 2) wspolpracowal z Hitlerem; 3) sklada sie z ukrainskich kolaborantow hitlerowskich i "niedobiktow faszystowskich innych narodowosci" oraz 4) stosuje masowy terror i gwalt. W Polsce podkreslano jeszcze i to, ze jest antypolski. Odmalowywano przy tym zolnierzy UPA jako poldzikich i okrutnych fanatykow.

Odwilz postalinowska przyniosla w Polsce pewna wolnosc intelektualna, co wplynelo na ozywienie nauk spolecznych, w tym takze badan historycznych. Jest zrozumiale samo przez sie, ze ograniczaly je przepisy partyjne, narzucona lojalnosc wobec Rosji bolszewickiej i wplywy naukowcow stalinowskiego chowu w instytucjach naukowych. Jednakze duch swobod intelektualnych nie byl jeszcze w PRL zlamany. Wsrod powodzi makulatury i wydawnictw naukowo-propagandowych zaczely sie pojawiac przyzwoite publikacje naukowe. Ukazywaly sie rowniez badania poswiecone drugiej wojnie swiatowej, w ktorych nawet czesciowo "rehabilitowano" polski narodowy ruch oporu.

Z poczatku nie mialo to zadnego wplywu na publikacje o UPA. Dopiero w 1956 r. zaczely sie ukazywac wieksze powiesci i wspomnienia, ktorych celem bylo "demaskowanie zbrodniczej dzialalnosci UPA". Typowym okazem takiej literatury jest powiesc Jana Gerharda "Luny w Bieszczadach",4 wydana w roku 1957, o walce WP z UPA. Ksiazka napisana zostala w stylu przygodowej powiesci grozy, w ktorej postaciami negatywnymi sa zolnierze UPA a czesciowo tez polskiego antykomunistycznego ruchu oporu (WIN-u). Jako przyklad podobnych "demaskatorskich" wspomnien mozna wymienic tworczosc Jozefa Sobiesiaka i Ryszarda Jegorowa, dowodcow pododdzialu polskiego w ugrupowaniu partyzantki sowieckiej na Wolyniu.5 Sa to zbeletryzowane wspomnienia, w ktorych oprocz narracji o przezyciach wyprowadzone sa calkowicie fantastyczne fabuly celem zaostrzenia "demaskatorskiej" roli publikacji.

Pierwszym powaznym odstepstwem od tej tradycji w pracach o UPA byl szkic historczny Ignacego Bluma "Udzial Wojska Polskiego w walce o utrwalenie wladzy ludowej. Walki z bandami UPA",6 ktory ukazal sie w pismie Wojskowy Przeglad Historyczny w 1959 r. Artykul ten daje dosc wyczerpujacy przeglad dziejow walki WP i wojsk bezpieczenstwa z oddzialami UPA na zachod od linii Curzona, podajac tez strukture organizacyjna, obsade personalna, taktyke i inne informacje o obu stronach. Rozprawa Ignacego Bluma nie byla wolna od tradycyjnych zarzutow propagandy sowieckiej i obrazliwej terminologii ("bandy", "faszysci ukrainscy" itp.). Jednakze calosc napisana jest w spokojnym i rzeczowym tonie, z odwolywaniem sie do zrodel i z szerokim materialem informacyjnym, ktory w wielu wypadkach automatycznie przeczyl roznym dotychczasowym twierdzeniom propagandy sowieckiej. Ignacy Blum opublikowal tez cos niecos z dokumentow procesu Myroslawa Onyszkewycza ("Oresta"), dowodcy UPA w Kraju Zacerzonskim, i Petra Fedorowa ("Dalnycza"), kierownika Sluzby Bezpieczenstwa UPA,7 w ktorych znajduje sie wiele informacji o dziejach UPA i ukrainskiego oporu zbrojnego na zachod od linii Curzona.

Wyglada na to, ze rzeczowy ton l. Bluma nie podobal sie strategom "walki ideologicznej" (moze cenzorom sowieckim z ambasady warszawskiej), bo juz w roku 1959 ukazalo sie w Wojskowym Przegladzie Historycznym uzpelnienie ideologiczne piora Jana Gerharda "Dalsze szczegoly walk z bandami UPA i WiN na poludniowo-wschodnich obszarach Polski".8 W tym obszernym artykule rzeczywiscie uzupelnione zostaly niektore szczegoly historyczne. Jednakze jego celem jest ponowne sformulowanie roznych zarzutow przeciw UPA Jest to rewizja pewnych tez propagandy czasu wojny, ale za to zarzuty pod adresem UPA zostaja uzasadnione szerzej i bardziej rzeczowo. Artykul ten mial chyba programowe znaczenie, tj. podawal wytyczne, jak interpretowac nalezy rozne zagadnienia polityczne z dziejow UPA.

Szkic I. Bluma dal poczatek licznym mniej lub bardziej rzeczowym publikacjom o UPA w latach 60-tych i na poczatku 70-tych. Byly to artykuly, rozprawy i monografie typu naukowego. Czesto tematem badan byly bardzo waskie zagadnienia. Np., ukazaly sie wowczas prace magisterskie na takie tematy jak udzial jednej dywizji w operacjach przeciw UPA w tzw. Akcji "Wisla"9 lub walka WP z jednym z kureniow (batalionow) UPA.10 Tematyka UPA pojawiala sie tez w publikacjach na inne tematy. Badania te opieraly sie na materialach archiwalnych, wczesniejszych publikacjach, wlacznie nawet z zagranicznymi, i mialy naukowa forme. Rzecz jasna, ze przyczynily sie one do poznania dziejow UPA. Jednakze obowiazywala tradycja nie tylko l. Bluma, lecz rowniez tradycja Jana Gerharda. Prace te zajmowaly sie tez "demaskowaniem reakcyjnosci" i "zbrodni" UPA.

Ukoronowaniem badan nad UPA w latach 1960-70 stala sie wspolna monografia A.W. Szczesniaka i W.Z. Szoty "Droga do nikad". Dzieje UPA rozpoczynaja oni od historii Organizacji Nacjonalistow Ukrainskich (OUN) na szerszym tle stosunkow polsko-ukrainskich od czasow przedwojennych do roku 1947. Monografia zaplanowana zostala jako wszechstronna i wyczerpujaca historia ukrainskiego ruchu niepodleglosciowego na tym obszarze. Podaje ona wiele informacji o ukrainskim zyciu gospodarczym, spolecznym, koscielnym i politycznym pod wladza przedwojennej Polski i za czasow okupacji niemieckiej.

Ksiazka sklada sie z dwoch dosc odmiennych czesci. Ponad jedna trzecia ksiazki - pierwsze trzy rozdzialy - dotyczy calosci ziem zachodnio-ukrainskich. Na ich tematyke wskazuja tytuly rozdzialow: 1) Okres miedzywojenny, 2) Dzialalnosc OUN w poczatkowym etapie wojny, 3) Ukrainskie nacjonalistyczne podziemie zbrojne w latach 1943-1944. Reszta ksiazki dotyczy ludnosci ukrainskiej i dzialan UPA na zachod od linii Curzona. Pierwsze trzy rozdzialy, niejako wstepne, sa raczej ogolnikowe i oparte sa na badaniach innych autorow czy wrecz na sowieckich paszkwilach ze "szkoly" Jaroslawa Halana.11 Druga czesc - dzialania UPA w Polsce - to juz specjalnosc autorow. Opracowana jest ona lepiej.

W obydwu czesciach autorzy podaja duzo informacji opartych na szerokim materiale zrodlowym. Cytuja oni obficie nie tylko wydawnictwa komunistyczne, ale tez ksiazki publikowane na Zachodzie, w tym ukrainskich autorow emigracyjnych. Jednakze dobor informacji, a przede wszystkim ich interpretacja i komentarze sa tendencyjne. Autorzy nie wahaja sie tez wypaczac i falszowac faktow. Nie zamierzam analizowac calej ksiazki czy prostowac jej niedociagniec, gdyz oznaczaloby to pisanie ksiazki o ksiazce. Chce tylko ogolnie ja scharakteryzowac i zatrzymac sie nad niektorymi problemami badan nad dziejami UPA. Skoncentruje sie przy tym na znanych mi niescislosciach.

Co nieco o pierwszej czesci ksiazki

Wspomnialem juz, ze w pierwszych rozdzialach jest duzo informacji o zorganizowanym zyciu ukrainskim na zachodnich terenach Ukrainy. Jednakze najwazniejszy jest tam wysilek podejmowany przez autorow w celu udowodnienia, ze organizacje te byly "burzuazyjne" i proniemieckie. Ma sie rozumiec, autorzy nie wspominaja o tym, ze bolszewicy rozgromili zorganizowane zycie ukrainskie w roku 1939, dwa lata przed wybuchem wojny niemiecko-sowieckiej, kiedy Niemcy hitlerowskie byly jeszcze sprzymierzencem ZSRS. Kolaborantami Niemcow autorzy nazywaja nie tylko ukrainska policje pomocnicza, zolnierzy oddzialow wartowniczych czy formacji wojskowych, lecz rowniez pracownikow administracji, spoldzielczosci, ukrainskich komitetow pomocy i hierarchow Kosciola (wymienieni z nazwiska zostali metropolita Andrij Szeptyckyj i metropolita Josyf Slipyj). Najwiecej miejsca poswiecono dzialalnosci OUN. Autorzy wyszczegolniaja tu przedwojenna koncepcje OUN wykorzystania pomocy Niemiec w odbudowie panstwa ukrainskiego, kontakty z wywiadem niemieckim, a nastepnie utworzenie ukrainskich batalionow "Roland" i "Nachtigali". Rozdmuchuja to do rozmiarow szeroko zakrojonej kolaboracji. O takiej wspolpracy OUN z Niemcami autorzy mowia tez w czasie, gdy Niemcy okupowali Ukraine, uwiezili rzad tymczasowy J. Steckiego oraz wielu czlonkow OUN (banderowcow), a pozniej tez OUN (melnykowcow) i wielu z nich rozstrzelali lub zameczyli w obozach koncentracyjnych. Natomiast nie ma nic o zorganizowaniu przez te odlamy OUN antyniemieckiego ruchu oporu w latach 1941-1943, kiedy wyszly na jaw prawdziwe intencje Niemcow wobec Ukrainy. Przeciwnie, idac za "zrodlami" sowieckimi, autorzy twierdza, ze OUN wspolpracowala z Niemcami, a nawet organizowala UPA w tajnej zmowie z Gestapo. Podobnie naswietlony jest program polityczny OUN. Autorzy szeroko naswietlaja przedwojenne pozycje ideologiczne OUN, wzorowane na europejskich nacjonalizmach autorytarnych. Jednakze bardzo skapo naswietlaja radykalna zmiane programu OUN w 1943 r. i latach pozniejszych w kierunku pozycji demokratycznych. Jezeli nawet o tym wspominaja, to natychmiast komentuja, ze przejscie to bylo nieszczere.

Wspolprace z Niemcami autorzy zarzucaja nawet UPA, i to w latach 1943-1944, kiedy UPA toczyla bezkompromisowa z nimi walke. Faktycznie mialy miejsce tylko dwa wypadki wspolpracy oficerow UPA z administracja niemiecka: d-cy kompanii (sotni) "Orla" w rejonie Kamionki Buskiej (Strumilowej) obwodu lwowskiego i d-cy batalionu (kurenia) Porfyra Antoniuka ("Sosenki") w powiecie wlodzimierskim na Wolyniu wbrew zakazowi Komendy Glownej UPA. Obydwaj zostali skazani przez sad UPA na kare smierci.12 Probowal tez pertraktacji z Niemcami ataman Taras Borowec ("Bulba"), ale Niemcy aresztowali go i uwiezili w obozie koncentracyjnym.13 Materialy zebrane w dwutomowym wydawnictwie "UPA w swietle dodumentow niemieckich" (Litopys UPA, t. 6-7) wskazuja, ze sztaby cofajacych sie wojsk niemieckich opracowaly program i probowaly nawiazac kontakt z UPA dopiero w roku 1944, ale nic z tego nie wyszlo. Dokumenty wspominaja o jednym tylko wypadku pomocy wywiadowcy niemieckiemu udzielonej przez jakis sztab UPA w Karpatach.14 W kwestii tej autorzy trzymali sie jednak scisle przepisow sowieckich i hojnie cytowali sowiecka literature propagandowa.

O czym nie wolno mowic polskim autorom komunistycznym

Po pierwsze, nie wolno im wspominac o dzialalnosci NKWD-NKGB-MWD-MGB, (potem KGB) na terytorium Polski. Dlatego tez nie wspominaja o dzialaniach wojsk NKWD przeciw UPA na zachod od linii Curzona. Wynika z tego zupelnie falszywe naswietlenie walki sil komunistycznych przeciw UPA na zachod od linii Curzona. Zatrzymam sie szerzej nad ta sprawa.

Walke przeciw UPA autorzy dziela na piec okresow: 1) wstepny - od sierpnia 1944 do czerwca 1945 r. kiedy tylko nieznaczne sily WP braly udzial w walce z UPA; 2) drugi - od lipca 1945 r. do marca 1946 r., kiedy kilka dywizji WP bralo udzial w walce z UPA (8 i 9, 3 i czesc 2 dywizji WP), czesc WBW (Wojsk Bezpieczenstwa Wewnetrznego) i WOP (Wojsk Ochrony Pogranicza), ale nie osiagnelo wiekszych sukcesow; 3) trzeci okres - od kwietnia do pazdziernika 1946 r. - powolnego spychania UPA do defensywy, zwlaszcza od lipca 1946 r.; 4) czwarty okres - operacji Grupy Operacyjnej (GO) "Rzeszow" - od listopada 1946 do marca 1947 r., scharakteryzowany jako okres skutecznej walki sil bezpieczenstwa i WP z "oslabionymi" silami UPA. Ostatnim okresem byly dzialania Grupy Operacyjnej "Wisla" od kwietnia do wrzesnia 1947 r., w ktorym oddzialy UPA w Polsce zostaly rozbite. Dwa pierwsze okresy byly czasami "bezkarnosci" dla UPA, bo wladza "ludowa" byla podobno slaba i miala trudnosci z podziemiem polskim.15

Tymczasem wladze "ludowa" w Polsce podpieraly od poczatku bagnety Armii Czerwonej, a garnizony NKWD po miastach powiatowych organizowaly miejscowa wladze "ludowa" i pilnowaly, by funkcjonowala ona sprawnie i zwalczala polskich niepodleglosciowcw. Wlasnie te zalogi i wojska pograniczne NKWD byly najgrozniejszym przeciwnikiem UPA na zachd od linii Curzona, jak rwniez polskiego podziemia zbrojnego w latach 1944-1946. Juz w sierpniu 1944 r. wojska pograniczne NKWD szczelnie obstawily granice i utworzyly jak gdyby linie frontu, zagrodzona drutem kolczastym, zaoranymi pasami, systemem sygnalizacji, polami minowymi i zasiekami z drutu, aby nikt nie przeszedl przez granice. Pierwsza linie tego frontu stanowily tzw. "zastawy" (posterunki) graniczne, rozstawione w sile plutonu lub kompanii co kilka kilometrow. W drugiej linii byly zmotoryzowane zgrupowania operacyjne wojsk pogranicznych NKWD. Zarowno posterunki graniczne jak i zgrupowania operacyjne operowaly stale tez po stronie polskiej zwalczajac UPA i AK (potem WiN), urzadzaly oblawy i aresztowania i rozbudowywaly siatke donosicieli. Trzeba miec na uwadze to, ze teren dzialan UPA rozciagal sie zwykle waskim pasem 10-30 km od granicy, a wiec bardzo blisko posterunkow granicznych NKWD. Z wojskami NKWD oddzialy UPA toczyly wtedy powazne boje i nieraz ponosily w nich znaczne straty. Np. zima 1945-46 r. wojska NKWD rozbily pododdzial "Wowky" (Wilki) III pod dowodztwem "Halajdy" we wsi Laski powiatu Hrubieszowskiego, gdzie zginal tez "Krapka", d-ca oddzialu "Wowky" l.

Zalogi NKWD stacjonujace w Polsce mialy za zadanie rozbijac i gromic polskie partie niepodleglosciowe, likwidowac opor zbrojny oraz stworzyc polska administracje komunistyczna i aparat bezpieczenstwa. Bylo to nielatwe zadanie, bo cale spoleczenstwo polskie popieralo niepodleglosciowe partie polityczne i zbrojny ruch oporu. Znane mi byly z pierwszej reki "operacje" garnizonow NKWD w Lubaczowie, Tomaszowie i Hrubieszowie. Np. w Hrubieszowie w maju 1946 r. zsowietyzowane byly tylko PUBP i miejska MO. Urzedy powiatowe oraz garnizon WP (batalion) byly pod wplywami polskiego podziemia zbrojnego WiN. Kiedy my (UPA) planowalismy z oficerami WiN-u wspolne uderzenie na Hrubieszow w maju 1946r., mielismy zniszczyc przede wszystkim zaloge NKWD i UBP. Przedstawiciele WiN-u oswiadczyli, ze garnizon WP nie pojdzie na pomoc garnizonowi NKWD. Tak tez sie stalo. Pod naciskiem NKWD WP wzielo udzial dopiero w "poscigu" za oddzialami UPA i WiN-u nastepnego dnia.16 Szczesniak i Szota, omawiajac uderzenie na garnizon NKWD, nazywaja go "jednostka radziecka",17 tj. czescia Armii Czerwonej. Wyglada na to, ze historykom polskim nie wolno nawet wspominac o garnizonach i "pracy" NKWD w Polsce.

Dopiero w drugiej polowie 1946 r. NKWD jak gdyby schowalo sie za kulisy i przekazalo operacje wsrod ludnosci polskiej polskim formacjom bezpieczenstwa. Powiatowe garnizony, NKWD, choc pozostaly i dalej kierowaly dzialalnoscia bezpieczenstwa i administracji, nie braly juz udzialu w operacjach przeciw UPA i WiN-owi.

W ksiazce nie ma tez wzmianek o oficerach sowieckich w polskim wojsku i bezpieczenstwie, tzw. POP ("pelniacych obowiazki Polakow"). Zdaje sie, ze nawet kancelarie polskie, przede wszystkim wywiadu, byly prowadzone po rosyjsku. Autorzy w kazdym razie korzystali z rosyjskich informatorow o UPA, bo wiele nazwisk i pseudonimow przekrecono na sposob rosyjski, gdyz transliterowano je na jezyk polski z rosyjskiego. Bledy pochodza przede wszystkim z transliteracji ukrainskiego , , x, , i. Np. i wyszly jako Gricaj i Jagoda, i Xpi - jako Puchar i Hryn (poniewaz ukrainskie transliterowano po rosyjsku jako x), - jako Pryrwa itd. Pomylki takie sa wrecz konsekwentne. Rzuca sie w oczy, ze ani autorzy, ani redaktorzy nie znali jezyka ukrainskiego, bo w transliteracji nazwisk i cytatow ukrainskich na alfabet lacinski rowniez jest mnostwo innych omylek. To niedbalstwo w zadnym wypadku nie powinno miec miejsca w publikacji naukowej.

Autorzy konsekwentnie przemilczaja terror i pogromy dokonywane na wsiach ukrainskich. Przeciwnie, twierdza oni, ze wysiedlanie Ukraincow do ZSRS w latach 1944-1946 bylo dobrowolne i ze WP ochranialo chlopow przed terrorem "band". Choc omawiaja oni rozne ukrainskie dokumenty podziemne, nie wspominaja o tych, ktore opisuja masowe masakry wsi ukrainskich. Oto na str. 371-372 jest opis "pierwszych bojow" 2 batalionu Korpusu Wojsk Wewnetrznych (KBW) we wsiach Kobylnica Ruska, Stary Lubliniec i Gorajec w powiecie lubaczowskim wczesna wiosna 1945 r., przy czym znajdujemy wzmianke o tym, ze w Gorajcu mial jakoby przebywac sztab UPA.18 Nie byly to boje z UPA, lecz krwawe pacyfikacje typu hitlerowskiego. Polscy enkawudzisci zapalili obydwie wsie kulami zapalajacymi, nastepnie wdarli sie do wsi, zastrzelili i pobili wielu chlopow oraz zrabowali mienie. W Kobylnicy Ruskiej i w Lublincu zabito wtedy po kilkudziesieciu chlopow, w Gorajcu - 150.19 We wsiach tych nie bylo wtedy zadnego oddzialu UPA i zadnej obrony ukrainskiej. Celem tych masakr bylo zastraszenie chlopow, aby wyjezdzali do ZSRS. Bijac, zolnierze krzyczeli do chlopow, zeby "wyjezdzali za Bug", bo ich wszystkich wystrzelaja. O wydarzeniach tych wiem z pierwszej reki, poniewaz bylem wtedy w powiecie lubaczowskim i odwiedzilem spalone wsie Lubliniec i Gorajec, a nawet bralem udzial w boju z KBW podczas ich drugiego najazdu na Lubliniec, kiedy zginelo ich 11-tu, a 9-u bylo rannych. Tego typu pogromow bylo najwiecej w Bieszczadach. Np. we wsi Piskorowicze zamordowano 2000 osob, we wsi Pawlikoma 300, w Bakowie 150 i w Berezce 130 osob.20 Ponadto miala miejsce wprost niezliczona ilosc mniej krwawych pogromow wsi, w ktorych bylo po kilku zabitych. Sprawy tej nie da sie zataic, bo zachowala sie o niej ukrainska dokumentacja, czesto dokladne protokoly z listami zamordowanych chlopow.21 Autorzy nie kryja sie z tym, ze wysiedlenie reszty ludnosci w 1947 r. bylo przymusowe, ale nie uscislaja, jakich srodkow przemocy uzywano.

Autorzy przemilczaja rowniez to, ze zolnierze WP czesto poddawali sie do niewoli UPA, gdzie byli dobrze traktowani i zwalniani z wyjatkiem tych, ktorym udowodniono aktywny udzial w masakrowaniu wsi ukrainskich. Natomiast wzieci do niewoli zolnierze UPA przechodzili barbarzynskie tortury, a w koncu skazywani byli na kare smierci. To wlasnie bylo jednym z powodow "fanatyzmu" zolnierza UPA, gdyz wolal raczej zginac na polu walki niz przejsc przez pieklo komunistycznej praworzadnosci.

Te liste spraw przemilczanych lub zafalszowywanych mozna ciagnac dalej. Niemniej jednak nawet dotychczas wspomniane sprawy ilustruja pewien stopien obiektywizmu autorow; o niectorych wspomne jeszcze przy omawianiu innych zagadnien.

W jakim stopniu zbadana jest organizacja UPA

Wiele miejsca poswiecono strukturze organizacyjnej, programowi i taktyce ukrainskiego podziemnego ruchu oporu, przede wszystkim na terytorium PRL. Autorzy rzeczywiscie solidnie popracowali, aby odtworzyc strukture organizacyjna zarowno oddzialow UPA jak i administracji podziemnej. Podsumowaniem ich badan sa schematy na koncu ksiazki, w ktorych zawarte sa dane o organizacji i obsadzie personalnej stanowisk, wlacznie z datami ich zajmowania. Co prawda, autorzy zastrzegaja sie, ze mogli popelnic gdzie niegdzie bledy. W jakim jednak stopniu badania te sa obiektywne i scisle?

Jeden podrozdzial ksiazki poswiecony jest Ukrainskiej Glownej Radzie Wyzwolenczej (UHWR).22 Na ogol dosc obiektywnie podano w nim ogolne dane o l Walnym Zgromadzeniu UHWR w lipcu 1944 r. i o dokumentach konstytucyjnych tego zgromadzenia pod nazwami: "Ustroj", "Platforma" i "Uniwersal". Jednakze informacjom tym towarzyszy zjadliwa krytyka i ironiczne uwagi, ktore nie zawsze maja naukowy charakter. Np. autorzy twierdza, ze UHWR proklamowala demokratyczny ustroj przyszlego panstwa ukrainskiego tylko dla propagandy, a faktycznie byla za "faszystowskim" i "burzuazyjnym" panstwem ukrainskim zaleznym od obcych imperiow. Autorzy ujmuja przy tym wyrazenie "niepodlegla Ukraina" w cudzyslow w duchu bolszewicko-rosyjskim - bo jakze Ukraincy smia mowic o niepodleglosci! (Poza tym oficjalni autorzy PRL-owscy, podobnie jak ich rosyjscy mentorzy, zawsze zostawiaja ukrainskie slowo samostijna w polaczeniu z Ukraina bez przekladu, gdyz przetlumaczenie go na niepodlegla lub rosyjskie niezawisimaja nadawaloby temu slowu zbyt pozytywny odcien. - przypis tlumacza.)

Ukrainski podziemny aparat administracyjny autorzy nazywaja aparatem OUN. Oparli sie oni tu na tezach P. Mirczuka.23 W rzeczywistosci stan faktyczny byl nieco inny. OUN byla jedynie masowa organizacja polityczna, ktora organizowala zbrojny ruch oporu w okresie prozni politycznej, kiedy nie dzialaly inne ukrainskie partie polityczne. Jednakze zarowno do UPA jak do podziemnego aparatu administracyjnego przyjmowano ludzi nie wedlug klucza partyjnego, lecz fachowego w imieniu UPA, a pozniej UHWR, czyli w imieniu calosci ukrainskiego ruchu wyzwolenczego. UPA od samego poczatku byla organizowana jako ogolnonarodowa formacji zbrojna, zalazek wojska ukrainskiego, a nie jako partyjna sila zbrojna OUN. Totez na kierowniczych stanowiskach w tym aparacie i na stanowiskach dowodczych w UPA bylo wielu ludzi, ktorzy dawniej nalezeli do roznych partii lub pyli bezpartyjni. Np. wsrod referentow kierownictwa okregowego okregu chelmskiego (III) byli dawniejsi dzialacze Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy (KPZU), OUN i bezpartyjni. Zolnierze SKW, bojowek, ochrony kierownikow administracji, lacznosci, pracownicy Ukrainskiego Czerwonego Krzyza (UCzCh)24 uwazani byli za zolnierzy UPA. Aparat ten uznawal za swe najwyzsze kierownictwo Ukrainska Glowna Rade Wyzwolencza i dzialal w jej imieniu. UHWR byl wiec faktycznie aparatem administracyjnym. Jednakze jego struktura nie byla prawnie uporzadkowana i w jego nomenklaturze oraz dzialalnosci byl pewien dualizm. Ten sam aparat pracowal tez po linii OUN (przede wszystkim akcja propagandowa) i w jego nomenklaturze zostalo wiele terminologii z dawnej tradycji OUN.25 Jednakze nazywanie ukrainskiego ruchu oporu akcja samej OUN jest takim samym uproszczeniem jak nazywanie powstania pod kierunkiem B. Chmielnickiego "buntem kozackim".

Teza ta wplynela na niesluszne rozwiazanie lub naswietlenie roznych zagadnien. Np. ani Przywodztwo Zagraniczne UHWR, ani S. Bandera (deklaratywnie "kierownik OUN") nie mieli bezposredniego zwiazku z UPA i przywodztwem krajowym w Polsce i nie wydawali im polecen, choc miala miedzy nimi miejsce korespondencja. Najwyzszym kierownictwem UPA i przywodztwa krajowego w Polsce byla UHWR i Komenda Glowna UPA na Ukrainie. Rowniez dowodcy oddzialow lub wyzszych komend UPA uwazani byli nie za referentow wojskowych odpowiednich przywodztw OUN, lecz za przedstawicieli UPA w przywodztwach administracji terytorialnej. (Poza tym byli w tych przy-wodztwach referenci wojskowi, ktorzy dowodzili oddzialami SKW, kierowali sprawami mobilizacyjnymi, zaopatrzeniem, magazynami broni itp.) Sama UPA miala bardzo uporzadkowana i autonomiczna organizacje.

Autorzy zbadali dokladnie, jak formowane bylo Przywodztwo Kraju Zacerzonskiego i dowodztwo komendy okregu wojskowego (WO) UPA na zachod od linii Curzona ("Sian", czyli "San"). Chyba podstawowym zrodlem informacji o tych sprawach byly zeznania dowodcy WO "Sian", majora M. Onyszkewycza i kierownika Sluzby Bezpieczenstwa (SB) P. Dalnycza. Trzeba tu tylko nieco dodac o poczatkowej dzialalnosci WO "Sian". Juz od wiosny 1945 r. zaczely sie pojawiac rozkazy tego okregu wojskowego podpisywane przez "d-ce Leara". " D-ca Lear" - to pseudonim plk. "Woronego", dowodcy lwowskiego WO "Buh" (czyli "Bug"), ktory tymczasowo dowodzil tez WO "Sian". Wiosna 1945 r. przeprowadzil on inspekcje oddzialow UPA na terytorium Odcinkow Taktycznych (TW) "Danyliw" i "Bastion". Podczas drugiej inspekcji, po smierci majora "Czernyka" we wrzesniu 1945 r. mianowal on mnie dowodca TW "Danyliw". Major M. Onyszkewycz przebywal w tym czasie na Ukrainie i widocznie nie mial wszystkich informacji o dzialalnosci plk. "Woronego".

O organizacji UPA podano niewlasciwie nastepujace informacje (idziemy za schematami, w ktorych podsumowane sa wnioski autorow): W "Zalaczniku" nr 2426 o oddzialach UPA w PRL od lipca 1944 do lipca 1945 r. nieslusznie podano, ze w PRL byly bataliony (kurenie) "Nazara", "Kryhy" i "N.N." z wolynskiego WO "Turiw". "Makiwka" i "Czornyj Lis" nie byly okregami wojskowymi, lecz byly odcinkami taktycznymi karpackiego WO "Howerla". Bataliony "Rizuna" i "Pruta" - to nie dwa osobne bataliony, lecz ten sam batalion, ktorym z poczatku dowodzil "Rizun-Hrehit", a potem "Prut"; nalezal nie do TW "Makiwka", lecz do TW "Czornyj Lis". Nie batalionami, lecz kompaniami (sotniami) byly oddzialy UPA "Perebyjnis", "Koczowyky" i "Siromanci". Kompania "Siromanci" nalezala nie do WO "Buh", lecz do WO "Lysonia" (obwod [oblast] tarnopolski). Na terytorium PRL mogla ona byc tylko latem 1944 r., bo na poczatku jesieni 1944 r. wrocila na swoje terytorium. W schematach o organizacji UPA w grudniu 1945 i w grudniu 1946 r.27 mniej juz jest niescislosci. Niescisle podano dowodcow oddzialow odcinka taktycznego "Danyliw", ktorymi w roznych okresach byly nastepujace osoby: "Wowky" l - "Krapka", a po nim "Kropywa", "Hromowyj" i "Jar"; "Wowky" II - "Bahrianyj", "Lys" i "Dawyd"; "Wowky" III - "Zirka", "Halajda" i "Duda". Kompania "Worona" nie byla samodzielna, lecz wchodzila w sklad batalionu przemyskiego pod dowodztwem "Konyka", a po nim "Bajdy". Na poczatku 1946 r. przestala istniec - zostala rozwiazana. Kompanii "Smyrnego" w ogole nie bylo w 1945 r. "Smyrnyj" byl rejonowym na Lemkowszczyzniei po wysiedleniu w 1947 r. zorganizowal z pozostalych w terenie zolnierzy UPA i konspiratorow grupe bojowa w sile niepelnego plutonu (czoty), z ktorym dzialal po obu stronach granicy polsko-czechoslowackiej do jesieni 1948 r. Nie bylo tez kompanii UPA "Wolodi" na Podlasiu w 1946 r; "Wolodia" zebral tylko pare razy bojowki terenowe i konspiratorow i przeprowadzil z nimi kilka operacji bojowych.28 Wywiad, a potem historycy PRL nazwali te dwie grupy kompaniami UPA. Nieznana mi jest tez wspomniana w tych schematach samodzielna kompania UPA pod dowodztwem "Lysa".

Podobne niescislosci znalezc mozna w danych dotyczacych administracji podziemnej. Zatrzymam sie tu tylko nad okregiem chelmskim (III). Nadrejon poludniowy "Lyman" (powiaty hrubieszowski i tomaszowski) mial 4, a nie 3 rejony i zajmowal wieksze terytorium (w przyblizeniu po rzeke Huczwe), niz to pokazano na zalaczonej mapie.29 Rowniez nadrejon podlaski "Lewada" mial wieksze terytorium na polnocy w powiecie Biala Podlaska.30 W obsadzie okregu chelmskiego z 9 wymienionych referentur niewlasciwie podano obsade 3 i 1/2 referentury,31 30 niepoprawnie podano niektore nazwiska. Niescisle sa tez daty obsadzenia stanowisk. Np. ja bylem dowodca TW "Danyliw" od smierci dowodcy tego TW "Czernyka" 9 wrzesnia 1945 r., a nie od stycznia 1946 r. Przywodztwo okregowe bylo jednoczesnie przywodztwem nadrejonu "Lyman", a w schematach "awansowano" przywodztwo rejonu pierwszego do rangi przywodztwa nadrejonowego.32 Dane o obsadach rejonow w obydwu nadrejonach - "Lyman" i "Lewada" - maja jeszcze wiecej pomylek, przy czym nie ma w nich informacji o obsadzie wszystkich referentur.

Obliczenie liczby zolnierzy UPA w WO "Sian" na zachod od linii Curzona jest bliskie stanu faktycznego tj. 1600-2400 w latach 1945-1946 i okolo 1800 w koncu 1946 r.33 Wyolbrzymione sa tylko dane o stanie liczebnym "kompanii" "Smyrnego" (100 zolnierzy) i "Wolodi" (120 zolnierzy), poniewaz nie bylo w nich nawet polowy tej liczby. Ale na ogol autorzy dosc scisle ustalili stan liczebny poszczegolnych kompanii UPA w roznych okresach czasu. Jednakze nie zadawali sobie trudu korzystania z tych danych na przestrzeni calej ksiazki, w ktorej czesto podaja wyzszy anizeli faktyczny stan liczebny kompanii UPA, na podstawie owczesnych danych wywiadu PRL. Totez naswietlenie stosunku sil UPA i WP w opisanych bojach i potyczkach jest zazwyczaj dalekie od prawdy.

W obliczeniach liczby pracownikow administracji, ktorych autorzy dokonali "na zasadzie liczb przecietnych", jest znacznie wiecej niescislosci.34 W rzeczywistosci byl to aparat administracyjny UHWR, podczas gdy autorzy nazywaja go aparatem OUN, a pracownikow - czlonkami OUN. Na podstawie dosc szczegolowych studiow nad obsada wyzszych komorek organizacyjnych i obsady zespolow (kuszczy) i placowek (stanic) autorzy podaja takie oto cyfry ogolniajace: w przywodztwie krajowym bylo 85 pracownikow, w przywodztwach okregowych, nad rejonowych i rejonowych - 282, w zespolowych - 207, w placowkach (wsiach) - 1605, razem 2179 pracownikow, czyli wedlug terminologii autorow - "czlonkow OUN".35 Ilosc zatrudnionych w przywodztwie krajowym jest wyolbrzymiona o jakies 20-25 osob (jednakze moje dane na ten temat nie sa dokladne) przez liczenie ochrony i pracownikow technicznych. Natomiast ilosc zatrudnionych w przywodztwach okregowych, nadrejonowych i rejonowych trzeba chyba co najmniej podwoic. Autorzy naliczyli 29 takich przywodztw, ktore razem ze znanymi im referenturami daja liczbe 137 osob, i dodali do tej liczby po 5 osob personelu technicznego i ochrony na przywodztwo, co daje im 145 osob, razem 282 osoby. Tymczasem wielu referentow mialo swoich zastepcow, podreferentow czy pomocnikow i mialo swoja wlasna ochrone. Np. oddzialy Ukrainskiego Czerwonego Krzyza (wedlug autorow - referentura zdrowia) mialy 3 pododdzialy, przy czym pododdzial zdrowia mogl miec w rejonie kilku sanitariuszy, opiekujacych sie rannymi we wsiach czy w lesnych punktach sanitarnych. Referenci SB zwykle mieli sledczych i bojowki, co najmniej 5-10 ludzi na rejon. Nie dotyczy to tylko dwoch nadrejonow - Podlasia ("Lewada") i Lemkowszczyzny ("Werchowyna"), gdzie podziemny aparat administracyjny byl rozbudowany slabiej. Dla scislego obliczenia ilosci pracownikow tych przywodztw trzeba jednak miec dane o wszystkich tych przywodztwach i ich referenturach, a mozliwosc ich zebrania jest watpliwa.

Calkiem niesluszne jest twierdzenie, ze w kazdej wsi byla komorka OUN zlozona z 3 do 5 osob, co przy zalozeniu przecietnej 5 osob na 325 wsi ukrainskich daje autorom liczbe 1605. Stan taki istnial moze w poczatkowym okresie dzialalnosci UPA, w r. 1944, i sila tradycji zachowal sie w niektorych wsiach. Na ogol w wiekszosci wsi byl kierownik placowki (stanycznyj) z kilkoma pomocnikami, ktorzy w miare potrzeby wciagali do pomocy chlopow, przede wszystkim mlodziez. Formalnie ci chlopi czy pomocnicy nie nalezeli do zadnej organizacji. W wielu wsiach, przede wszystkim na Podlasiu, Lemkowszczyznie i w czesciowo lub calkowicie wysiedlonych wsiach juz od 1944 r. nie bylo formalnych kierownikow placowek. Jednakze kwaterowaly w nich oddzialy UPA i konspiratorzy, otrzymujac informacje, lacznosc i inne uslugi. Na ogol cala ludnosc na terytorium dzialan UPA, w tym tez polska, solidaryzowala sie z dzialaniami UPA i w ogole podziemia zbrojnego i popierala je. Takich, ktorzy aktywnie pomagali, bylo na pewno dobrych kilka tysiecy, ale ich praca nie byla stala i formalnie nie nalezeli oni do zadnej organizacji. Totez rzeczywiste kadry administracji stanowily 500 do 800 osob w latach 1946-1947, do ktorych mozna dodac ok. 500 stalych aktywistow wiejskich. Czesc tych ludzi nosila bron i chowala sie przed aresztowaniem ze strony komunistycznych organow bezpieczenstwa.

Na ironiczny usmiech zasluguja chyba usilowania autorow zmierzajace do rozbicia "mitu o zdecydowanej przewadze jednostek WP nad UPA w latach 1945-46" i "legend o niezwyklym bohaterstwie nacjonalistow ukrainskich".36 Pisza oni, ze dywizje WP byly malo liczebne (po 4500-5000 zolnierzy zamiast 7000-8000), a poza tym byly zajete roznego rodzaju sluzba tak, ze tylko 30-40% zolnierzy bralo udzial w faktycznych dzialaniach przeciw UPA. Tych 30-40% zolnierzy WP dawalo potrojna, a czasem tylko podwojna przewage WP nad UPA (3:1 lub 2:1) w latach 1945-1946. Dopiero w czasie tzw. Akcji "Wisla" w 1947 r. ta roznica sil byla wieksza. Wywody te nie maja zadnej wartosci. Po pierwsze dlatego, ze WP nie prowadzilo operacji przeciw wszystkim oddzialom UPA jednoczesnie, lecz koncentrowalo je na malych odcinkach, co stwarzalo dwukrotnie lub nawet trzykrotnie wieksza przewage anizeli ta, ktora podaja autorzy. Po drugie, grupy operacyjne WP korzystaly z lacznosci radiowej i w razie boju z UPA mogly liczyc na pomoc tych "nieaktywnych" 60-70% zolnierzy WP. Dlatego tez elementy te trzeba jednak wliczyc do aktywnych sil walczacych z UPA, gdyz nie tylko pilnowaly one koszar i roznych obiektow, lecz takze blokowaly terytorium dzialan UPA i w potrzebie braly udzial w bojach. Przeciwko 4 batalionom UPA wystawiono wowczas 27 batalionow WP. Nalezy dodac do tego jeszcze sily bezpieczenstwa, oddzialy WOP i wojska NKWD. Totez rzeczywista przewaga sil wynosila 10:1 (nie wliczajac NKWD), a na faktycznych odcinkach operacyjnych byla dwukrotnie lub trzykrotnie wieksza. Podczas Akcji "Wisla", ktora polegala na calkowitej blokadzie mniejszych odcinkow terenu, faktyczna przewaga WP byla zwykle nastepujaca: dywizja WP z roznymi jednostkami pomocniczymi i bezpieczenstwa przeciw jednej kompanii UPA, 5000-8000 zolnierzy WP przeciw 80-100 zolnierzom UPA, czyli od 50:1 do 100:1. Nie bylo jednak wypadku, aby WP rozbilo kompanie UPA w otwartym boju. W czasie Akcji "Wisla" kompanie UPA topnialy od strat i wyczerpania i niektore zostaly ostatecznie rozproszone i rozbite. Ale kiedy kompanie dzialaly jako calosc, skutecznie wytrzymywaly ataki nawet calych pulkow WP i przebijaly sie z okrazen.

Dwa okresy stosunkow polsko-ukrainskich

W badaniach A.B. Szczesniaka i W.Z. Szoty wyodrebnione zostaja dwa okresy stosunkow miedzy polskimi i ukrainskimi zorganizowanymi silami niepodleglosciowymi: okres konfliktu (do 1945 r.) i okres wspolpracy (1945-1947 r.). Okres wspolpracy i jego naswietlenie przez autorow "Drogi do nikad" omowilem szerzej w moim referacie na II dorocznej konferencji uniwersytetu im. McMastera na temat "Polska i Ukraina. Przeszlosc i terazniejszosc" w roku 1977.37 Chce tu sie zatrzymac krotko nad tym, jak autorzy naswietlaja calosc stosunkow polsko-ukrainskich. Ciekawe jest przede wszystkim to, co przemilczaja, przekrecaja czy wrecz falszuja.

W rozdzialach wstepnych ksiazki autorzy podaja dosc obiektywna krytyke polityki rzadow przedwojennej Polski wobec Ukraincow. W naswietleniu ukrainskiego zycia spolecznego, gospodarczego, kulturalnego, religijnego i politycznego jest bardzo duzo niescislosci, ktore zdradzaja, ze autorzy nie przestudiowali tych zagadnien. Autorzy wynosza pod niebiosa zaslugi nieznacznej Komunistycznej Partii Ukrainy Zachodniej, a obdarzaja roznymi epitetami i czasto bezpodstawnie krytykuja glowne ukrainskie partie narodowe. Dochodza rowniez do wniosku, ze bezprawie i dyskryminacja staly sie pozywka dla radykalizmu ukrainskiego w postaci OUN. Mimo napiecia polsko-ukrainskiego autorzy wymagaja od Ukraincow lojalnosci wobec Polski. Mowia oni np. z oburzeniem o tym, ze bojowki OUN rozbrajaly uciekajacych do Rumunii policjantow i zolnierzy wojska polskiego w ostatnich dniach wojny w 1939 r.38 Natomiast o owczesnym ataku Armii Czerwonej na Polske mowia jako o "wyzwoleniu" Ukrainy Zachodniej i Bialorusi Zachodniej, nie wspominajac ani slowem o tym, ze ZSRS i Niemcy byly sprzymierzencami i wspolnie rozgromily panstwo polskie. Nie wspominaja tez o tym, ze ludnosc polska byla pierwszym obiektem masowego terroru NKWD. Jako pierwsi zostali aresztowani lub deportowani z rodzinami polscy policjanci, wojskowi, urzednicy, dziedzice, kolonisci, uciekinierzy z Polski centralnej i w ogole aktywni patrioci polscy, razem ponad poltora miliona osob.39

Przy naswietleniu stosunkow polsko-ukrainskich podczas niemieckiej okupacji Ukrainy (po wybuchu wojny z ZSRS) znowu zastosowane zostaja podwojne miary i przemilczenia. Np. autorzy mowia duzo o Ukraincach w administracji niemieckiej, o ich "uprzywilejowanej" pozycji i kwalifikuja to jako kolaboracje z Niemcami, natomiast prawie w ogole nie wspominaja o Polakach w administracji niemieckiej na ziemiach ukrainskich. Niestety, Niemcy wykorzystali wrogosc polsko-ukrainska i uzywali urzednikow jednej narodowosci do kontrolowania drugiej. Zarowno wsrod Ukraincow jak i Polakow bylo sporo kolaborantow, ktorych rezym okupacyjny wykorzystal do wzajemnego zwalczania sie, a nawet do walki z rodakami.

Czarna plama na stosunkach polsko-ukrainskich w czasie wojny byl konflikt zbrojny miedzy ukrainskim i polskim ruchem oporu w latach 1943-1944, ktory prowadzil czesto do masowych mordow dokonywanych na ludnosci cywilnej. Autorzy dosc obiektywnie wyjasniaja przyczyny polityczne konfliktu i owczesne rozmowy miedzy AK a OUN. Krytykuja rowniez polskie partie polityczne i rzad polski w Londynie za to, ze w tej ciezkiej sytuacji nawet deklaratywnie nie przyznano zadnych praw politycznych Ukraincom. Organizowano natomiast zbrojnie mniejszosc polska na ziemiach zachodnioukrainskich, aby w sprzyjajacych okolicznosciach wlaczyc te tereny do panstwa polskiego. Jednakze rozwoj samego konfliktu zbrojnego podany juz zostal nie obiektywnie. Autorzy zwalaja tu prawie cala wine na Ukraincow. Nieobiektywnie naswietlone zostaly dzialania podziemia polskiego na odcinku ukrainskim i rola Niemcow oraz bolszewikow w rozpalaniu konfliktu polsko-ukrainskiego. Np. autorzy powtarzaja legendy o "rzeziach ukrainskich" na Wolyniu, a pomijaja fakt, ze wlasnie na Wolyniu dokonano najwiekszych rzezi na ludnosci ukrainskiej i ze, dobrowolnie czy niedobrowolnie, wzielo w nich udzial wielu Polakow. Niemcy wykorzystujac wrogosc polsko-ukrainska wiosna 1943 r., przerzucili z Polski tzw. policje granatowa i zmobilizowali liczne oddzialy policyjne sposrod miejscowych Polakow, ktorych uzyli do palenia i pacyfikowania wsi ukrainskich. W wielu rejonach oddzialy te byly trzonem niemieckich sil policyjnych.40 Autorzy nie wspominaja nawet, ze podobna taktyke zastosowali bolszewiccy partyzanci. Bolszewicy do kwietnia 1943 r. wspolpracowali z AK,41 a potem tam gdzie tylko mogli opanowywali polskie punkty oporu, lacznosci i wywiadu i wykorzystywali je do walki przeciw podziemiu ukrainskiemu i wsiom ukrainskim. Partyzanckie oddzialy specjalne NKWD napadaly rowniez pod maska UPA na spokojne wsie polskie lub pod maska AK na wsie ukrainskie, aby rozszerzyc konflikt. Wolyn byl jakby pod potrojna okupacja i rozpoczal walke, kiedy sytuacja byla juz nie do zniesienia. Wolyn poniosl tez najwieksze ofiary, bo oddzialy powstancze i samoobrony chlopskiej walczyly prawie golymi rekoma przeciw dobrze uzbrojonym i wyposazonym przeciwnikom. Podobnie mozna ocenic naswietlenie przez autorow konfliktu na innych terytoriach. Konflikt ustal dopiero wtedy, gdy bolszewicy okupowali Polske i rozpoczeli bezwzgledna walke z niepodleglosciowcami polskimi.

Wyjasnienie przez autorow wspolpracy polsko-ukrainskiej w latach 1945-1946 mozna juz nazwac solidnymi badaniami, ktorych wartosc zmniejsza tylko przesadna tendencyjnosc autorow.42 Odnalezli oni w archiwach istniejaca dokumentacje i dosc wszechstronnie opisali wszystkie znane im spotkania przedstawicieli UPA z przedstawicielami AK (od jesieni 1945 r. - WiN-u), tematy rozmow, porozumienia, wspolne operacje bojowe UPA i WiN-u (Werbkowicze, Hrubieszow), oraz inne sprawy. Szerzej tez zreferowana zostala konspiracyjna konferencja polsko-ukrainska w folwarku Miekkie w powiecie hrubieszowskim dnia 18 maja 1946 r.43 Autorzy wyjasniaja przy tym instrukcje polskie i ukrainskie w sprawie wspolpracy, korespondencje wewnetrzna (przede wszystkim polska) i stosunek do wspolpracy bylych dzialaczy podziemia. Jednoczesnie ostro krytykuja obie strony i staraja sie pomniejszyc znaczenie tej wspolpracy. Jednakze krytyka ta jak i naswietlenie samej sprawy sa tendencyjne. Np. cytuja oni niektorych dzialaczy WiN-u, ktorzy ustosunkowywali sie negatywnie do wspolpracy, a nie wspominaja o procesie sadowym nad M. Golebiowskim, ktory bronil godnie pozycji niepodleglosciowcow polskich, w tym rowniez wspolpracy miedzy AK i UPA. Cokolwiek by nie powiedziec, wspolpraca ta jest najjasniejszym przykladem owczesnych stosunkow polsko-ukrainskich. Moze tez byc drogowskazem na przyszlosc dla obu narodow cierpiacych pod jarzmem rosyjskim.

Dlaczego skonfiskowano ksiazke "Droga do nikad"?

Odpowiedziec na to pytanie nie bedzie trudno, jezeli sie porowna monografie A.W. Szczesniaka i W.Z. Szoty z sowieckimi publikacjami na temat UPA i glownymi kierunkami propagandy sowieckiej. Dotychczas nie opublikowano w ZSRS zadnych badan na temat UPA, chociaz ukazalo sie tam wiele artykulow, broszur i ksiazek o ostro polemicznym charakterze. Autorzy sowieccy uzywaja jedynie obelzywego jezyka, nazywajac zolnierzy UPA "bandytami", "wyrodkami", "wyrzutkami", "zaprzedanymi obcym imperialistom" itp. Zarzucaja im kolaboracje z okupantami niemieckimi i oskarzaja o rozne gwalty dokonane przez Niemcow na Ukrainie. "Popularyzuja" tez organizowane przez aparat KGB procesy sadowe bylych uczestnikow UPA i podziemia o zabojstwa i rabunki, zazwyczaj spreparowane przez organy KGB. To chyba wszystko, co mozna powiedziec o sowieckiej literaturze o UPA.

A.W. Szczesniak i W.Z. Szota tez operuja "argumentami" sowieckimi i obficie je cytuja. Jednakze w ksiazce ich zawartych jest wiele informacji, a poruszone kwestie omowione sa rzeczowo w oparciu o fakty i badania historyczne. Np. autorzy cytuja dokumenty programowe UHWR, UPA i OUN, rozkazy podziemne, instrukcje i publikacje, z ktorych wynika jasno, ze chodzi o niepodleglosciowy ruch polityczny o spolecznie postepowym i demokratycznym programie. Ich badania nad organizacja, taktyka i historia kilkuletniej walki UPA w Polsce swiadcza o tym, ze UPA oraz administracja podziemna byly dobrze zorganizowane, zdyscyplinowane i wykazaly duza wytrwalosc w walce z przewazajacymi silami przeciwnika. Autorzy zebrali tez wiele danych o oficerach UPA i dzialaczach podziemnej administracji oraz ich aktywnosci. Wszystko to razem wykazuje, ze chodzi o szeroko zakrojony i dobrze zorganizowany ukrainski ruch wyzwolenczy, a nie o "bandy kolaborantow niemieckich" i "wyrodkow", jak przedstawia oddzialy UPA propaganda sowiecka. Tak wiec ksiazka ta mimo woli przeczy propagandzie sowieckiej.

Trzeba tez pamietac, ze publikowane w Polsce ksiazki maja dosc szeroki dostep do ZSRS. Krytyczny czytelnik w Sowietach potrafi czytac wydawnictwa komunistyczne, tj. odroznic fakty od propagandy. Dla niego monografia A.W. Szczesniaka i W.Z. Szoty jest bogatym przewodnikiem nie tylko po UPA i ukrainskim zbrojnym ruchu oporu, lecz takze po zyciu ukrainskim pod rzadami przedwojennej Polski, informatorem o wysiedleniu Ukraincow z Polski i o innych sprawach, o ktorych nie dowie sie on z zadnego wydawnictwa sowieckiego. Ukrainscy historycy sowieccy zazdrosciliby tez, ze w Polsce mozna tak "swobodnie" pisac i korzystac z publikacji zagranicznych. Tak wiec sowieccy cenzorzy przestraszyli sie, by ksiazka ta nie dostala sie w rece czytelnika sowieckiego.

Ksiazka ta nie miesci sie tez w ramach oficjalnej rzadowej ukrajinofobii w PRL. Aby odwrocic uwage od faktu ujarzmienia Polski przez bolszewicka Rosje, skierowano w PRL ostrze propagandy przeciwko Niemcom i ... Ukraincom. W Polsce pisze sie bardzo duzo o zlozonych z Ukraincow jednostkach w armii niemieckiej, ale prawie nie wspomina sie o wlasowcach (czy w ogole Rosjanach w sluzbie niemieckiej), a ich zbrodnie przypisuje sie zwykle Ukraincom. Najwiecej jednak ksiazek ukazalo sie o UPA. Wiekszosc z nich wydanych zostalo przez Ministerstwo Obrony Narodowej. Sluza one jako material wychowawczy dla zolnierzy WP. Rzad dolozyl tez staran, zeby ksiazki te byly materialem wychowawczym dla, calego spoleczenstwa. Np. powiesc Jana Gerharda " "Luny w Bieszczadach" stala sie obowiazujaca lektura polskich licealistow. Jezeli zwazy sie na fakt, ze w Polsce bardzo malo jest ksiazek pozytywnie mowiacych o Ukrainie i Ukraincach, to oczywistym sie staje, ze mamy do czynienia z planowana propaganda antyukrajinska aprobowana w Moskwie. Planisci rosyjsko-bolszewiccy staraja sie sztucznie pielegnowac antagonizm miedzy narodem polskim a ukrainskim, aby przypadkiem nie zjednoczyly sie w walce o niepodleglosc. Wyglada na to, ze wedlug oceny cenzorow sowieckich autorzy ksiazki nie wykonali zadania na tej plaszczyznie. Np. dosc obszernie wyjasnili wspolprace UPA z AK (WiN-em), w ktorej nieraz mowa jest o okupacji rosyjskiej i o wspolnej walce o wolnosc. Niebezpiecznie jest podsuwac takie idee czytelnikowi.

1 Antoni B. Szczesniak, Wieslaw L. Szota, "Droga do nikad". Dzialalnosc Organizacji Ukrainskich Nacjonalistow l jej likwidacja w Polsce, Ministerstwo Obrony Narodowej, Warszawa 1973.

2 Tamze, obwoluta.

3 Tamze, "Wstep", str. 5.

4 Jan Gerhard, "Luny w Bieszczadach", Ministerstwo Obrony Narodowej, Warszawa 1957.

5 Jozef Sobiesiak, Ryszard Jegorow, Ziemia plonie, 2-ie wyd., Ministerstwo Obrony Narodowej, Warszawa 1967, 322 str.; Burzany, Ministerstwo Obrony Nardowej, Warszawa 1962, 392 str.

6 Ignacy Blum, "Udzial Wojska Polskiego w walce o utrwalenie wladzy ludowej. Walki z bandami UPA", Wojskowy Przeglad Historyczny, Warszawa 1959, nr1.

7 Ignacy Blum, "Z dziejow Wojska Polskiego w latach 1945-1948", Ministerstwo Obrony Narodowej, Warszawa 1960, 341 str.

8 Jan Gerhard, "Dalsze szczegoly walk z bandami UPA i WiN na polud-niowowschodnich obszarach Polski", Wojskowy Przeglad Historyczny, 1959. nr 3/12, str. 305-335.

9 S. Kowalski, Dzialania bojowe 6 Pomorskiej Dywizji Piechoty w skladzie Grupy Operacyjnej "Wisla", praca magisterska (maszynopis), Biblioteka, WAP, Warszawa 1967.

10 J. Czapla, Dzialalnosc terrorystyczna kurenia UPA "Zaleiniaka" i jego likwidacja (kwiecien 1944 - listopad 1947), praca magisterska (maszynopis), Biblioteka WAP, Warszawa 1961.

11 Jaroslaw Halan, Ludy bez bat`kiwszcczyny, Kijow 1967, oraz inni ukrainscy pisarze sowieccy, ktorzy na zamowienie KGB pisza paszkwile na ukrainskich niepodleglosciowcow, religie itd.

12 Mykola Lebed', UPA - Ukrajinska Powstanska Armija. Jiji heneza, rist i diji w wyzwolnij borotbi ukraijinskoho narodu, Biuro Prasowe UHWR, b.m. 1946, str. 73-74.

13 UPA w switli nimeckych dokumentiw, zebral i uporzadkowal Taras Hunczak, Litopys UPA, Toronto 1983, 2 ksiegi (Litopys UPA, t. 6-7), ksiega 1, str. 97-98.

14 Tamze, ks. 2, str. 106-114.

15 Droga do nikad, str. 360-363.

16 Miedzy oficerami tego garnizonu byl wtedy, jak sie zdaje, dzisiejszy przywodca PZPR Wojciech Jaruzelski. Byl on wtedy porucznikiem 5 pulku piechoty WP, ktory stacjonowal w Hrubieszowie od 14 listopada 1945 do 20 lipca 1946 r. Patrz zdjecie W. Jaruzelskiego z Hrubieszowa w Drodze do nikad, str. 378.

17 Droga do nikad, str. 342.

18 Tamze, str. 372.

19 Ukrajinska Holowna Wyzwolna Rada, Litopys UPA, Toronto, 1982, ksiega 2, str. 251.

20 Tamze, str. 251; patrz tez str. 341-352.

21 Materialy te zostana opublikowane w zbiorze Litopys UPA o Lemkowszczyznie.

22 A.B. Szczesniak..., Droga do nikad, str. 189-192.

23 Petro Mirczuk, Ukrajinska Powstanska Armija, Monachium 1953.

24 Ukrainski Czerwony Krzyz (UCzCh) autorzy nazywaja Sluzba Zdrowia OUN. Nazwa Sluzba Zdrowia byla uzywana tylko w okregu przemysko-lemkowskim 0) po reorganizacji w roku 1945. O ile mi wiadomo, na wszystkich innych terenach dzialania UPA uzywano nazwy Ukrainski Czerwony Krzyz; mial on wydzialy opieki spolecznej, medyczny (sluzba zdrowia) i farmaceutyczny.

25 OUN faktycznie jakby sie rozpuscila w tym aparacie podziemnym, bo nie miala swych zebran partyjnych, nie tworzyla zadnych formalnych ram czlonkostwa. Na niektorych terytoriach aparat ten nazwano komendami zaplecza UPA (na Wolyniu). Formalnie sprawa ta nie zostala uporzadkowana chyba dlatego, ze nie bylo po temu naglacej potrzeby, gdyz obok OUN nie powstaly formalnie inne partie polityczne.

26 Droga do nikad, str. 513.

27 Tamze. str. 514 i 115.

28 Dokladniejsze informacje o Podlasiu i o tych operacjach bojowych mozna znalezc w pracy: Iwan Czub, "Na ukrajinskomu Pidlaszszi w rr. 1944-1948", Do zbroji, sesz. 21-22, grudzien 1953 i marzec 1954 r.

29 Droga do nikad, schemat na str. 512 i mapa na str. 497.

30 Por. mape na str. 497 i w wyzej wymienionym artykule l. Czuba, Do zbroji, sesz. 21, grudzien 1953, str. 30.

31 Droga do nikad, str. 500-501.

32 Tamze, schemat na str. 510.

33 Tamze, podrozdzial "Liczebnosc oddzialow UPA w Polsce", str. 255-258.

34 Tamze, podrozdzial "Struktura OUN w Zakerzonskim Kraju", str. 235-242.

35 Tamze, str. 241-242.

36 Tamze, str. 376-382 i dalej oraz w innych miejscach ksiazki.

37 Evhen Shtendera, "In Search of Understanding. The Ukrainian and Polish Underground Movements, 1945-1947. Cooperation Between the UPA and the WiN", Po/and and Ukraine. Past and Present, red. Peter J. Potichnyj, Kanadyjski Institut Studiow Ukrainoznawczych, Edmonton 1980, str. 271-294.

38 W rozbrajaniu tym braly udzial nie tylko "bojowki OUN" (bojowek wtedy jeszcze nie bylo). NP. w mojej wsi czlonkowie OUN, UNDO (Ukrainskiego Zjednoczenia Narodowo-Demokratycznego) i partii radykalnej rozbroili grupe policjantow polskich. Chlopi uwazali, ze powstala sytuacja podobna do 1918 r., a wiec trzeba przejac Wladze w rece ukrainskie.

39 Polskie szacunki emigracyjne.

40 Np. wsrod niemieckich sil policyjnych w Lucku w maju 1943 r., ktore liczyly ok. 2500 zolnierzy, bylo Ok 1700 Polakow. Patrz "Piwniczno-zachidni ukrajinski zemli", Wolyn i Polissia, Litopys UPA, Toronto 1984, str. 25.

41 W kwietniu 1943 r. Stalin zerwal stosunki dyplomatyczne z polskim rzadem londynskim pod pretekstem obrazy za bezpodstawne zarzuty, ze NKWD wymordowalo ponad 4000 wzietych do niewoli oficerow polskich w Katyniu. Tym samym formalnie zerwana zostala wspolpraca AK z partyzantami sowieckimi. Jednakze na wielu terenach wspolpraca trwala i pozniej, chyba na skutek nacisku ze strony aliantow i ze wzgledu na okolicznosci miejscowe.

42 "Stosunki miedzy polskim podziemiem prolondynskim a podziemiem ukrainskim w latach 1944-1947", Droga do nikad, str. 322-352. Patrz tez moj referat "In Search of Understanding, Poland and Ukraine, str. 271-294.

43 Droga do nikad, str. 340-342.


. 5,     2001    ˳
˳ .

| a href="../vypusk05_u.htm"> ί в | |